Najczęstsze błędy w onboardingach – dlaczego ludzie szybko odpadają
- 17 lut
- 4 minut(y) czytania
Onboarding to jedno z tych miejsc w produkcie, gdzie małe rzeczy robią ogromną różnicę.
Użytkownik wchodzi z ciekawością (czasem nawet z intencją zapłacenia), ale po 2 minutach znika. Nie dlatego, że Twój produkt jest zły. Częściej dlatego, że onboarding:
jest za długi,
za wcześnie prosi o zbyt wiele,
nie pokazuje wartości wystarczająco szybko,
budzi niepewność.
Poniżej znajdziesz najczęstsze błędy, które powodują odpływ użytkowników oraz konkretne poprawki, które zazwyczaj da się wprowadzić bez zmian całego produktu.
1) Za dużo gadania, za mało działania
Wiele onboardingów zaczyna się od serii slajdów, tutoriali i obietnic w stylu „poznaj nasze funkcje”. Problem polega na tym, że użytkownik nie przyszedł czytać. Przyszedł załatwić konkretną rzecz..
Szybkie poprawki:
Zamiast 5 ekranów powitalnych → 1 ekran i od razu pierwszy krok akcji.
Ucz przez robienie („kliknij i stwórz”), a nie przez teorię („tutaj możesz stworzyć”).
Zostaw na ekranie tylko to, co konieczne. Resztę funkcji pokażesz później.
2) Brak szybkiego „aha moment” (pierwszej wartości)
Jeśli w pierwszych minutach użytkownik nie zobaczy efektu, nie ma powodu, żeby zostać. „Aha moment” to ta chwila, w której użytkownik myśli: „Okej, to mi się przyda”.
Częsty błąd? Onboarding prowadzi przez żmudną konfigurację, zanim w ogóle pokaże sens narzędzia.
Szybkie poprawki:
Pokaż wartość przed konfiguracją. Użyj danych przykładowych (demo data), żeby dashboard nie był pusty.
Daj możliwość przetestowania na gotowym szablonie.
Skróć ścieżkę do pierwszego małego sukcesu do 1–3 kroków.
3) Przesłuchanie na start (rozbudowane formularze)
„Podaj nazwę firmy, branżę, rolę, liczbę pracowników, cel, integracje…”
Z punktu widzenia firmy te dane są bezcenne. Z punktu widzenia użytkownika to przesłuchanie.
Szybkie poprawki:
Zostaw na start tylko 1–2 pola, które są absolutnie krytyczne.
Resztę zbieraj „w trakcie” używania aplikacji (tzw. *progressive profiling*).
Jeśli o coś pytasz, powiedz po co: „Pytamy o branżę, żeby dopasować dla Ciebie szablony”.
4) Za wczesne wymuszanie weryfikacji
Jeśli użytkownik musi potwierdzić mail, ustawić hasło, przejść przez CAPTCHA i dodać kartę zanim w ogóle zobaczy, jak produkt działa w środku, to wielu użytkowników po prostu zamknie kartę.
Szybkie poprawki:
Pozwól „wejść i się rozejrzeć” (Lazy Registration), zanim wymusisz założenie konta.
Odkładaj cięższe kroki (jak podpięcie karty) na moment, kiedy użytkownik już poczuje wartość.
Jeśli musisz weryfikować na wejściu: wyjaśnij dlaczego i napisz, ile to zajmie („To zajmie tylko 30 sekund”).
5) Onboarding „dla wszystkich”, czyli dla nikogo
Użytkownicy mają różne cele. Onboarding, który pokazuje wszystko wszystkim, zazwyczaj nie prowadzi nikogo do sukcesu.
Szybkie poprawki:
Na start zadaj jedno proste pytanie: „Po co tu jesteś?” (daj 2–4 opcje do wyboru).
Dostosuj kolejne kroki wyłącznie do tego wyboru.
Zawsze dawaj opcję „Pomiń” lub „Zdecyduję później”.
6) Paraliż decyzyjny (zbyt dużo wyborów)
Użytkownik wchodzi, a tam: wybór planu, szablonu, integracji, ustawień powiadomień…
Wybory kosztują energię poznawczą. Na starcie użytkownik ma jej najmniej, bo jeszcze nie zna środowiska.
Szybkie poprawki:
Zastosuj „Smart Defaults”. Ustaw domyślne ustawienia rekomendowane dla większości.
Zredukuj decyzje do jednej kluczowej – „Zacznij od tego”.
Dodaj komunikat „Możesz to zmienić w każdej chwili w ustawieniach”.
7) Ślepa uliczka (brak jasnego następnego kroku)
Wiele onboardingów kończy się komunikatem: „Witamy w panelu / Gratulacje”.
I… cisza. Użytkownik patrzy na ekran i nie wie, co dalej.
Szybkie poprawki:
Po zakończeniu onboardingu zawsze wskazuj jeden główny przycisk – „Stwórz pierwszy projekt”.
Daj prostą checklistę startową (3 kroki, a nie 12).
Wbuduj wizualne prowadzenie (podświetlenie elementu, w który trzeba kliknąć).
8) Tarcie w krytycznych momentach
Tarcie (friction) to każda przeszkoda, która każe użytkownikowi myśleć lub robić za dużo. W onboardingach to najczęściej: błędy walidacji, niejasne etykiety lub konieczność szukania danych poza aplikacją.
Szybkie poprawki:
Usuń 1–2 pola z formularza. Serio, to często robi różnicę w konwersji.
Dodaj przykłady wewnątrz pól tekstowych (placeholder: „np. Projekt Marketingowy Q3”).
Pokaż pasek postępu („Zostały tylko 2 kroki”), żeby użytkownik widział koniec.
9) Brak poczucia bezpieczeństwa
Użytkownik boi się, że coś zepsuje, kliknie i niechcący zapłaci, straci wpisane dane albo nie będzie mógł cofnąć akcji. Lęk zabija konwersję.
Szybkie poprawki:
Dodaj przyciski „Wstecz” i „Anuluj” tam, gdzie ludzie się wahają.
Dodaj jasny komunikat przy trialach: „Nie pobierzemy opłaty teraz” / „Karta nie jest wymagana”.
10) Sukces produktu zamiast sukcesu użytkownika
Czasem onboarding jest zaprojektowany tak, żeby zadowolić firmę (uzupełnione dane, podłączone integracje), a nie użytkownika. A użytkownik chce po prostu rozwiązać swój problem.
Szybkie poprawki:
Zdefiniuj, czym jest „sukces użytkownika” w pierwszej sesji (np. wysłanie pierwszego maila, a nie skonfigurowanie stopki).
Cały onboarding podporządkuj dowiezieniu tego jednego wyniku.
Reszta to „nice-to-have” – zostaw to na później.
Jak w godzinę znaleźć największy problem w swoim onboardingu?
Nie musisz robić wielkich badań. Zrób to:
Sprawdź lejek (funnel). Zobacz, na którym kroku odpada najwięcej % ludzi (Krok 1 → Krok 2).
Obejrzyj 10 nagrań sesji (np. Hotjar/LogRocket). Zobacz, gdzie myszka pozostale bez ruchu albo nadmiernie się porusza.
Test korytarzowy. Daj 3 osobom zadanie „Zrób X” i obserwuj, gdzie utkną. Nie podpowiadaj.
To zazwyczaj daje jasną odpowiedź, że problemem nie jest „wszystko”, tylko jeden lub dwa konkretne momenty, które blokują przepływ.
Onboarding nie powinien być instrukcją obsługi. Powinien być autostradą do pierwszego małego sukcesu użytkownika.
Jeśli ludzie szybko odpadają, to sygnał, że za wcześnie prosisz o za dużo, albo za późno pokazujesz wartość.